Data: niedziela, 20 Grudzień 2009 autor: AK


Polski żul. Kraków


W Polsce bycie tak zwanym żulem, to upadek do najniższej warstwy społecznej. Najczęściej bezdomny, śmierdzący i zawsze pijany. Tak w skrócie wygląda menel widziany nad Wisłą, ale czy zawsze przebywanie na tak zwanym dnie społecznej drabiny oznacza upadek godności i brak szczęścia w życiu? Okazuję się, że nie, czego dowodem jest osoba poznana przeze mnie na wyspie Gran Canaria. Nazwę go Mietek, ponieważ nie chcę podawać jego prawdziwego imienia.

Mój bohater pochodzi z Poznania, w Polsce miał dobrą pracę i żył na średnim poziomie, pewnego dnia, przez własną głupotę popadł w konflikt z prawem przez co spędził kilka lat swojego życia w więzieniu. Jak sam opowiada postanowił wtedy, że wyjedzie z kraju jak tylko odzyska wolność, tak też zrobił. Mietek wylądował najpierw na rok w Niemczech, później na dwa w Szwajcarii, pracował też w Anglii. Pewnego dnia nasz zaprawiony emigrant postanowił wyjechać do trochę lepszego klimatu stąd w jego głowie narodził się pomysł aby zamieszkać w Hiszpanii. Przenosił się z wyspy na wyspę, od miasta do miasta, poznając dobrze język hiszpański. Tym sposobem po niemal dwóch latach tułaczki wylądował na Wyspach Kanaryjskich. Mietek nie pracuje (no chyba, że jakaś szybka robota za parę euro mu się trafi), do życia potrzebuje jak sam mówi 5-10 euro dziennie, które wydaje na wino, piwo, papierosy i coś jeszcze do palenia J. Pieniądze zdobywa w mało szlachetny lecz nieszkodliwy sposób-zagaduje do turystów z Anglii czy Niemiec, których na „Kanarach” jest bez liku i zawsze dostanie trochę waluty. Wiele nie potrzebuje, bo jedzenie ma za darmo, ponieważ socjalistyczna Hiszpania (sic!) zorganizowała sieć stołówek, gdzie za okazaniem dowodu obywatelstwa EU dają jedzenie. O mieszkanie też nie musi się martwić. Zajął opuszczony dom, do którego podłączył na lewo prąd (praktyka bardzo powszechna w kraju Don Kichota). Co dzień rano kąpie się w oceanie, który cały rok ma temperaturę ponad 20 stopni, później bierze prysznic na plaży i tym sposobem nasz „menel” chodzi czysty. Mietek żyje bez jakiegokolwiek stresu. Dni mijają mu leniwie na odpoczywaniu. Przejął już mentalność i wygląd Latynosa, jest opalony i wiecznie uśmiechnięty. Twierdzi, że do Polski nigdy nie wróci. „Nie będę pracował za 1000zł i odliczał czy na wszystko mam” mówił, „tutaj jestem wolnym człowiekiem”.

Oczywiście takie życie dla Polaka, mieszkającego w ojczyźnie wydaje się poniżeniem, jednakże w tropikach jest cała masa ludzi tak spędzających każdy dzień. Mietek jest w o tyle uprzywilejowanej pozycji, że mieszka na stricte turystycznej wyspie, gdzie przez cały rok jest sezon i są bogaci turyści, którzy chętnie dadzą mu kilka euro w zamian za jakiś kawał, lub zwykła pogadankę. Bieda w ciepłych krajach wygląda zupełnie inaczej niż u nas. W Polsce każdy musi mieć buty, ciepłe mieszkanie, kilka ubrań, które zakłada się w zależności od pory roku. Gdy jest ciepło wystarczy chatka zbita z desek, jakieś sandały, koszula spodenki i koniec. Bycie biednym na północy a na południu, to dwie różne sprawy. Rozumiem, że ktoś powie teraz, że Mietek to pasożyt społeczny, ma do tego prawo, bo on je za nasze podatki, ale i bez tego dał by sobie radę bez problemu. Zerwał by owoce, złapałby rybę i ot już ma fajrant. W ostateczności dłużej by organizował pieniądze. A jeśli głupki (czerwony rząd Zapatero) dają, to z jego punktu widzenia dlaczego miałby z tego nie korzystać?

Mietek ma teraz 48lat i nie myśli o powrocie do Polski. Na Wyspach Kanaryjskich chce dożyć swoich dni. Nie będę poddawał ocenie moralnej jego życia, nie czuję się kompetentny po tym jak zobaczyłem je na własne oczy. On jest szczęśliwym człowiekiem, czego na pewno nie można powiedzieć o wielu normalnych, pracujących ludziach i menelach żyjących w Polsce, którzy z przepicia i niedożywienia ledwo się poruszają a zimą zamarzają jak owady…

Las Palmas. Tu żyje Mietek.





Tagi: , , , , , , , ,
Kategoria: Podróże | Komentarze (32)

Odpowiedzi: 32 do wpisu “Jak żyje polski żul na Kanarach”

  1. hitsezonu napisał(a):

    i to jest życie. Sam siebie widzę w takiej roli chociaż gdzieś dalej od ue. No może nie do kona takiej roli ale od kiedy internet umozliwia w łatwy sposob prace freelanera to nie wiem po jaka cholere kisic sie w tym kraju (eu)

  2. quest napisał(a):

    Oczekiwałem obszerniejszego i bardziej ciekawego opisu jego życia. A nNawet zdjęcia.

    Nie podasz jego danych, bo boisz się, że co? Jutro wszyscy wylecimy na Kanary i będziemy go szukać?

  3. AK napisał(a):

    Nie sądzę by on sobie tego życzył a resztą jeśli pojedziesz do Las Palmas, to sam Cię znajdzie…

  4. Marcin Szumański napisał(a):

    fajnie gościu ma :)

  5. Zostaw napisał(a):

    Dziwne, jak on może przeżyć bez narzekania? Gościu chyba nie jest Polakiem ;)

  6. Namarin napisał(a):

    Polacy narzekają tylko wtedy kiedy mają na co, kiedy mają powód. A że Polska jest takim dennym krajem gdzie tych powodów jest cała masa więc i Polacy narzekają non stop.

  7. yola napisał(a):

    no dobra a gdzie ma rodzine podstawowa komorke spoleczna?po pewnym czasie stwierdzi ze w tym niby raju brakuje mu Ewy…

  8. mlody napisał(a):

    pracowalem w hotelu kiedys na cyprze za 2000 zl miesiac.. kazdy by sie smial po co wyjezdzales za dwa kola?… ale tam bylo super, jedzenie mialem za free(az przytylem) i pokoj i wc i prysznic.. pracowalem od 8 do 16 pozniej wolne … to bylo jak wakacje.. zero stresu, zero podatkow, a nawet ubezpieczenie mialem wrazie cos… klapki koszulka kompielowki, opalenizna usmiech na twarzy..
    zycie :)

  9. sebastian t napisał(a):

    tez tak chce

  10. pikolo napisał(a):

    do yola: mietek żyje poza społeczeństwem, powiedziałbym nawet że ponad, więc nie tworzy komórek. Wyjdź czasami poza swój ciasny schemacik.

  11. Jotgie napisał(a):

    Nie chce się ujawnić, bo może w Polsce jest na liście zaginionych lub poszukiwanych.

  12. Kico napisał(a):

    pogody można mu pozazdrościć :)

  13. max napisał(a):

    miałem okazję spotkać podobnego człowieka na kanarach, mimo, że żył podobnie biegle mówił w 3 językach :)

  14. Dominik Koza napisał(a):

    Po niedawnym pobycie na Gran Canaria mieliśmy podobne przemyślenia. Po pierwsze, żyjesz za mniej. Po drugie, zima to plus 20 stopni. Po trzecie, patrz drugie.

  15. arth napisał(a):

    Jestem młody ale też tak planowałem swoje życie, może nie po menelsku, ale w kraju gdzie oszczędza się na ciuchach bo niema wahań temperatur przy zmianie pór roku. Pierw myslalem o Hawajach lub Barbados bo tam english, ale są huragany :/ teraz pomysle nad bliskim nam Morzem Śródziemnym tak jak grecja, hiszpania, włochy ;)

  16. emdzej napisał(a):

    spotkalem tego Pana, to Czech

  17. AK napisał(a):

    Tam jest sporo ludzi, którzy tak żyją, więc jakiś Czech pewnie też się znajdzie. Ale uwierz mi, że Polaka on Czecha odróżniam, szczególnie jak się z nim rozmawiało…

  18. janek napisał(a):

    problem w tym, że za coś na te kanary też musiał wyjechać ;] czyli byle kase na bilet zdobyć, a potem żyć, nie umierać :D może za rok spróbuje

  19. AK napisał(a):

    A bilet to 100zł w jedną stronę jeśli się człowiek postara, więc duży problem to nie jest.

  20. bezdomny napisał(a):

    I jesli jest chlop czysty i usmiechniety,to ja jestem jak najbardziej,na tak.Co do Polski i narzekania ,to ja was wszytkich po prostu nienawidze!!

  21. kolo napisał(a):

    najlepsze jest to że bgyby chciał to znalazł by tam prace w jeden dzień i choć by może ustawiał wózki (te na zakupy) na lotnisku to napewno za więcej niż 1000 zeta i też by se fajnie żył

  22. miki napisał(a):

    Ooo, poznales Andrzeja? :-)

  23. radziohan napisał(a):

    a co z kwestią pobytu?zeby tam sobie przyjecha i siedzie ile sie chce,np.cale zycie przypadkiem nie jest potrzebna wiza?jesi tak to co w wypadku gdy sie jej nie ma?jak to wyglada od strony prawnej?

  24. manolo napisał(a):

    Kilka uwag do tej historyjki wtrące!Bilet na kanary z polski mozna kupić jak się ma dość dobrze obcykane biura podróży za 400-500 zł.Najlepiej z Berlina z airberlin,od 120 do 180 euraczy.Dojazd z Wrocławia np.130 zł,taka taxi na samo lotnisko Tempelhof.Na wejście np.na Teneryfie trza mieć trochę grosza bo jak się dostaniesz gdzikolwiek?Z buta kawał drogi wszędzie a skwar zazwyczaj niemiłosierny a na autopiście nie chcą brać na stopa.Żyjąc z żebrania da się pewnie wyżyć ale i tak to nie prawda bo trzeba kraść żeby przeżyć.W nocy oprócz lata na kanarach jest zimno a w zimie wręcz pizga,więc spanie bez ognia nie polecam a na południu wyspy gdzie jest stosunkowo ciepło nie ma nic do palenia,chyba że suche kaktusy typu opuncja.Jezeli ktoś chce żyć na luzie bez stresów to lepiej zebrać paczkę ludzi,wynająć chatę w jakimś małym miasteczku na południu wyspy(koszt około 350 euro za miesiąć)i pracować dorywczo na zmianę ale teraz jest kryzys i bez języka i doświadczenia to dupa blada,zapewniam.Na kanarach jest dużo polaków ale są cichociemni.Jakieś pytania konkretne to pomogę jakby ktoś się tam wybierał,pozdro!

  25. eliza napisał(a):

    Prawie jak szymon słupnik albo św. aleksy zyjący pod schodami wlasnego domu przez, ylko ten ma raj a nie pomyje wylewane na głowe, ahh

  26. manolo napisał(a):

    Aha,(uwaga do KOLO)ustawianie wózków na lotnisku to fucha że fiu fiu!!!Trza mieć niezłe znajomości,dobry hiszpański i angielski a najlepiej być autochtonem.Sam chciałbym to robić zwłszcza na sofia areopuerto.Blisko do San Isidro i w ogóle…hey!

  27. Maciek napisał(a):

    haha kolego za 400 – 500 zł to ja zwiedzę całą Europę :) Na Kanary poleciałem za około 220 zł i na tę chwilę uważam że to był drogi lot. Wystarczy chcieć i znajdzie się tańszy

  28. manolo napisał(a):

    Maciusiu drogi!!!Bezpośrednio z Polski za dwie stówki?Gratuluję!!!Jak się nie ma terminu to można pewnie i jechać stopem do hiszpani a potem czekać na lotnisku i się coś znajdzie za 30 euraczy ale mi tu nie gadaj że łatwo można się dostać na kanary za 200 zł,bo zwodzisz ludzi tylko.A jeżeli za 4 stówy możesz zwiedzić całą europę to zwiedzaj,tylko weź sobie worek ziemniaków i kilo zioła!Pozdro!

  29. Maciek napisał(a):

    Polska – Norwegia – Anglia – Kanary, 220zł, dość drogie bilety, mogłem kupować gdy były za 4 zł, a nie za 15 funtów odcinek, wtedy byłoby sporo taniej. Ostatnio byłem w Wenecji za 23zł w obie strony, przelot z Katowic. Na 2 marca miałem lot do Rzymu za 60zł w obie. Mogę tak wymieniać i wymieniać :)

  30. Marcin napisał(a):

    Witam. Ja osobiście mam dosyć tego kraju. Sytuacji politycznej, mentalności polaków i klimatu w Polsce.
    Nie chcę narzekać chociaż wiem ,że tak to wygląda.
    Niemniej jednak nie mam zamiaru dłużej nad sobą się
    użalać i chcę spróbować ’szczęścia’ tam gdzie Ja sam
    tego pragnę. Nie zostanę w Polsce tylko dlatego ,że
    się tutaj urodziłem. Mam 21 lat i wiem ,że teraz albo nigdy. Już przed przeczytaniem tego artykułu zaplanowałem sobie wyjazd autostopem ,przez Paryż,
    do Hiszpanii, a w ostatecznym etapie na kanary!
    Żyje się tylko raz, a Ja na starość wolę żałować, że spróbowałem i coś poszło zle ,niż tego, że
    byłem pieprzonym nieudacznikiem tego nieudanego kraju. Jeśli nie masz niczego do stracenia to zapraszam ze mną! Ja planuję wyjazd mniej więcej w
    połowie maja, roku 2010. Wiadomo, iż razem razniej! Pisz na maila: saladin@onet.eu

  31. andrzej napisał(a):

    mam dobrą pracę, ale też długi- myślałem o Płd. Ameryce,ale na kanarach chyba bezpieczniej-pytanie czy banki mnie nie znajdą,nie chce byc menelem ale praca chyba tylko dorywczo i na czarno? Mam karty kredytowe, ale chyba lepiej nie używać- jak kupić bilet lotniczy za gptówkę? chyba przez biuro turyst.?

  32. ANKA napisał(a):

    KOCHANI MIESZKAM NA GRAN CANARI I UWIERZCIE TO BZDURA. JEST TAM POLAK PODOBNY DO MIETKA ALE CZY ON JEST SZCZESLIWY? ON TAM MUSI BYC BO NIE MA GDZIE WROCIC. JEST TAM CIEPLO, MOZNA ZAMIESZKAC W JASKINI (ZNAM TAKIEGO CO MIESZKA )PRACY NIE MA BO TAM JEST KRYZYS I TO OGROMNY A CENY WYSOKIE.ZNAM WIELE OSOB KTORE TAK MYSLALY I GDYBY NIE RODZINA TO MARNIE BY SKONCZYLY.RAJ TO JEST WYSOKO A NA ZIEMI TO TYLKO FANTAZJE OPOWIADACZY

Zostaw odpowiedź